Mija właśnie rok od śmierci niezwykłego człowieka – nauczyciela, wychowawcy, instruktora harcerskiego, twórcy legendarnego szczepu harcerskiego Korczakowcy
dh hm Jerzego Zgodzińskiego.
Kiedy rok temu 22 czerwca 2014 roku odszedł na swoją wieczną harcerską wartę wydawało się, że dzieło, które stworzył wraz z nim odejdzie do historii. Tymczasem okazało się, że pozostawił po sobie ślad trwalszy niż Jego własne twórcze życie. Ten ślad, to całe rzesze młodych ludzi, którzy na dłużej lub krócej w pięćdziesięcioletniej historii Korczakowców zetknęli się z dh Jurkiem i swój ogląd świata, swój system wartości i charakter ukształtowali pod Jego wpływem.
Dh Jerzy Zgodziński – przez pokolenia Korczakowców nazywany Szefem – był nie tylko twórcą własnego systemu wychowania, opartego wprawdzie na pedagogice Janusza Korczaka, ale jakże twórczo rozwiniętego i uwspółcześnionego. Ten system oparł na trzech filarach – korczakowskiej filozofii wychowania, metodyce harcerskiej i własnych doświadczeniach wychowawczych. Za Korczakiem powtarzał, że „Poglądy obcych ludzi muszą się przełamać we własnym, żywym ja”. To udało mu się zrealizować nadzwyczaj skutecznie.
Jego doświadczenie wykorzystano w tworzeniu i działalności Polskiego Stowarzyszenia im. Janusza Korczaka, którego był nawet wiceprzewodniczącym.
Dokonania wychowawcze dh. Jerzego Zgodzińskiego docenił także samorząd Zielonej Góry nadając mu tytuł Honorowego Obywatela.
Jednakże dla niego samego najważniejszym życiowym osiągnięciem i satysfakcją było przyznanie mu tytułu Kawalera Orderu Uśmiechu, które to odznaczenie odebrał w swoim ukochanym Korczakowie latem 2010 roku.
Dziś w rocznicę Jego odejścia, można z satysfakcją stwierdzić, że prawdziwym zwycięstwem Jerzego Zgodzińskiego jest fakt, że ten system wciąż działa i się rozwija, mimo że brakuje już jego autora. System działa, ponieważ Szef pozostawił za sobą swoich wychowanków, którzy to dzieło kontynuują , bo sami na sobie doświadczyli, że ma ono sens. Idą drogą, której nadał kierunek, ale już we własnym tempie, po swojemu wypełniając go treścią.
Andrzej Sibilski





